czwartek, 28 sierpnia 2008
Co zapamietam z wyjazdu
-niespodziewana eksmisje
-voice in the mix
-kocie ruchy pod koszem
-generala Sonelli
-krate browarow typu Harboe Pilsener o cenie jednostkowej 1 zloty polski nowy
-frustracje na bezrobociu
-ciezka prace i spoko ludzi w pracy oraz silownie gratis
-ryz z sosem
-ryz z ryzem
-ryz z kasza
-nielegalne kurczaki z kfc
-atak wscieklosci bulgara w tirze i prawie zniszczonego laptopa
-imprezy chociaz malo ich w sumie bylo
-komunikacje miejska w sam raz dla Piotrka W. (chociaz autobusy chodza juz goszej)
-zwiedzanie mega turbo zadupi w poszukiwaniu roboty
-bartka i jego discowery channel
-kradzione rowery w ktorych na 3 pojazdy przypadaly lacznie 2 sprawne hamulce i 1 sprawne siodelko
-mecz Brondby-Juventus i czatowanie na autografy
-zarzygany Stroget o 4 w nocy
-dunskie malolaty
-garnitury w sam raz na rumunskie wesele
-jazde wozkiem do czyszczenia podlogi
-mecze Legii na spocascie
-"ruchanie przedszkolaka"
-i ogolna ciezka walke z zyciem
To chyba tyle, a w ogole to pisalem to ja Kuba, wiem ze juz nikt tego nie czyta ale mam to w dupie ;)
31 wracam :D
pozdro
Edit: no i zapomnialem o najbardziej przesranym momencie calego wyjazdu mianowicie gdy wracajawszy z pracy na mega zadupiu zepsul mi sie rower, a kolejki juz nie jezdzily, wiec musialem spac na stacji w trakcie burzy stulecia, w czasie gdy wiatr prawie wyrywal drzewa z korzeniami. To bylo cos.
pozdro raz jeszcze
wtorek, 19 sierpnia 2008
niedziela, 17 sierpnia 2008
ble`
Ale ale! nie jestesmy oczywiscie homeless dzieki naszym wspoltowarzyszom niedoli i pomieszkujemy i koczujemy w roznych mieszkakach i pokoikach.
Wczoraj przyjechal Szymon! i nie mieszka w swoim mieszkaniu biedny. Tylko u Tomka. Za to zabral nas na grill polski. I tamze poznalam Anie i Kube. Wyprowadzaja sie dzis. Zgadnijcie kto sie wprowadzi do nich na dwa tygodnie? proste jak slonce.
takze pokoj juz mamy. nie jestesmy bezdomni. przeciez to dania, tu wszystko da sie zalatwic.
aha. Murzyni nie sa juz wcale tacy fajni.
gosieks
środa, 6 sierpnia 2008
R***anie przedszkolaka
Z tirami nie do konca wypalilo, ale teraz mam nowom lepszom (?) pracem, mianowicie sprzatam 3 przedszkola w godzinach nocnych. Lepiej jest platne i blizej (dojezdzam rowerem wiec oszczedze na bilecie ;)), tylko ze ciezko jest i duzo trzeba zrobic w malo czasu.
W ogole to ale glupi ci dunczycy, jestem tam calkiem sam nikt mnie nie pilnuje, dali mi wszystkie klucze i kody do alarmu, jakbym chcial to bym wszystko stamtad mogl wyniesc.
Bartek chcial sie zamienic od razu jak sie dowiedzial gdzie robie, niestety musialem go rozczarowac ze w godzinach pracy nie ma tam zadnych dzieci ;)
Po za tym jest git, zjadam codziennie vifona i torebke ryzu z keczupem, mieso ostatnio widzialem jak 2 tygodnie temu bylem na kebabie ale spoko.
I w ogole bylismy w sobote w takim klubie/barze, zajebiscie bylo bo grali same best of the 90's
now I gotta go yo coco :D
poniedziałek, 4 sierpnia 2008
czesc
jestem Gosia. Mam 21 lat i spedzam wakacje w Kopenhadze. Zapytacie, co tu robie. Odpowiem. Otoz pracuje. Pracuje jako housekeeper. Lubie to. Poza tym mam wakacje. Lubie je.
A teraz troche matematyki (srednio na dzien):
15 pozmywanych kibli
20 pozmienianych przescieradel
3kg smieci wybranych z kosza na smieci
10dag krewetek na lunch
1 szklanka coli/fanty
5 minut plotkowania po lunchu o panach z kuchni i minibaru
10 usmiechow do gosci
10 mysli na minute zeby goscie wypieprzali z pokoju bo musze tam sprzatnac
2 godziny opalania
2 godziny ogladania The Voice, a w szczegolnosci Voice in the Mix
45 minut basketa
120 minut spedzonych z Murzynami z Ghany a w tym :
lojenie tuborga
mowienie: Ya, man! Stop this man! What the fuck?! Krrra! Ache! Tosito!
i takie tam
no i na koniec dnia szczypta snu by nie bylo za nudno.
Podoba Wam sie? Bo mi tak!
Czekam na Wasze listy! Nie zwlekajcie ani minuty dluzej!
Pa pa!
niedziela, 27 lipca 2008
Po 1 znalazlem prace :) ciezka bardzo bo rozladunek tirow w magazynie i jeszcze z samymi Polakami ale zawsze cos.
Przynajmniej po miesiacu bede wygladal jak ten pan:
http://www.youtube.com/watch?v=BtwpBHW9iC8
Trzeba tylko jesc bialko i pamietac ze plecy same sie nie zrobia
Po za tym weekend jest calkiem luzny bo sporo osob ma offa, wiec wczoraj bylismy na plazy, wieczorem byla imprezka a teraz sie opierdalamy.
Mam nadzieje ze ktos to czyta poza Piotrkiem W. ktory sie nudzi w wudociagach.
pøzdrø
czwartek, 24 lipca 2008
Apdejt pomeczowy
Generalnie o meczu dowiedzielismy sie mocno przypadkowo bo z plakatow wiszacych w naszej dzielnicy, a okazalo sie ze gmina Brøndby lezy tuz na poludnie od naszej gminy Albertslund.
Na stadion jedzie sie 1 przystanek kolejka a potem kawalek trza przejsc, a dokladnie lezy on tutaj:
http://maps.google.dk/maps?f=q&hl=da&geocode=&q=br%C3%B8ndby+stadion+30&sll=55.869147,11.228027&sspn=4.205134,9.580078&ie=UTF8&ll=55.647979,12.414894&spn=0.016515,0.037422&z=15
Klasycznie przed meczem zrobilismy pare tanszych nisz woda browarkow i musze pszysnac ze na meczu bylo zajebiscie :)
-nowoczesny stadion na 25 tysiecy luda, prawie tak fajny jak w Ameryce do bejzbola tylko ze mniej hot dogow
-calkiem niezly doping jak na Europe Zachodnia, zwlaszcza rozwalil mnie motyw podczas rozgrzewki jak kibice wywolywali kazdego gracza po nazwisku i robili takie hej!hej!hej! - wiem ze to nie brzmi tak zajebiscie jak sie o tym pisze ale naprawde bylo spoko
-w sumie niezly mecz zwlaszcza w 1 polowie ( tak w ogole to skonczylo sie 2-1 dla Juve)
-po meczu przez przypadek znalezlismy sie wsrod lowcow autografow pod autokarem gosci, autografu nie mamy ale Buffon i Trezeguet przeszli jakis metr obok nas wiec bajerka jest
Fotki pewnie beda jak komus z nas bedzie sie chcialo je ogarnac
Aha pracy nie ma i pewnie nie bedzie ale luzik juz sie tym nie martwie za bardzo
pøzdrø
Kuba
wtorek, 22 lipca 2008
Taki maly apdejt. Wszystko idzie gladko dla ludu pracy i w sumie pieniazki sa zarabiane w miare przyjemnie. Z ciekawostek: poznalem nowego pracownika mojej restauracji, Kejsa, ktory pochodzi z Nigerii i przez 25 lat mieszkal w Polsce. I uwaga: mial wloska knajpe we Wloclawku :D:D:D Tyle ze nie mial ludzi do pracy i splajtowal. Smiesznie, nie? A jutro jest mecz Brondby - Juventus na stadionie niedaleko nas i idzie Gosia, Sito i Kuba, ja tez bym poszedl, ale pracuje :((( Tyle ze jest dosc lajtowo, czyli malo luda, bo w lipcu zwykle przyjezdzaja amerykanscy turysci, a ze dolar slaby, to wiadomo. No i tyle. Aha no i mamy na najblizsze dni z Bartkiem Sitem i Kuba zajebisty plan, zeby kupic krate browarow chodzic po miescie i stopniowo je wszystkie wypic. Pewnie niektorzy nie skumaja klimatu, ale dla mnie bomba. Aha no i dziewczyny dalej imprezuja z Murzynami, az jeden zaczal sie naprawde przywiazywac, ale ciiii ;-)
No to pozdro.
ALEK
czwartek, 17 lipca 2008
Pare przemyslen od Kuby
-piwo tutaj jest najtanszym i najlepszym napojem, nie zadne tam cole czy woda mineralna (wiem ze to juz pisalem ale nie moge wyjsc z podziwu wobec piwa za zlotowke)
-dunska telewizja ryje psyche bo leca w niej na zmiane 4 te same piosenki i 3 te same reklamy
-podobnie psyche ryje jedzenie przez 2 tygodnie pasztetu podlaskiego na kazdy posilek
-gdyby Michal Piatek przepracowal tutaj 100 godzin w tygodniu na zmywaku to zarobilby w tym czasie 10000 koron czyli 5000 zl czyli 20000 zl miesiecznie
-nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, mam teraz nadmiar wolnego czasu wiec ciagle gram w kosza, wiec jak wroce to bede czarny i wezma mnie do nba
A w ogole wczoraj ogladalismy fight club i wrylo mi sie w pamiec jedno zdanie - "we take jobs we hate to buy shit we don't need". Jebac konsumpcje dzis nie szukam pracy.
pozdro dla wszystkich jesli to w ogole ktos czyta
Kuba
sobota, 12 lipca 2008
foty
Sa na mojej picasie i pewnie kolejne fotki rowniez bede tam wrzucac:)
No a poza tym to mam dzis offa, wiec wyjatkowo nie pojde na kacu do pracy, jak to zazwyczaj czynię;) Jest intensywnie - imprezy i robota, robota i imprezy. Mysle, ze bardzo fajnie sie tu urzadzilismy - milo sobie mieszkamy i prawie wszyscy znalezli juz jakas prace. Tylko Ketrab usycha niestety z tesknoty za Rupakiem;)
Pozdro600 dla wszystkich:*
Siwa
czwartek, 10 lipca 2008
Jupikajej mloda foka!
niedziela, 6 lipca 2008
Rupak
Rupaczku bardzo za toba tesknie. Jest tu duzo kotw ale zaden nie ma tak miekkiego futerka jak ty. Ze lzami w oczach wspominam momenty jak drapales mnie po grzbietku.
Rupaczku tesknie :*
Jak na razie spelnia sie moj odwieczny sen o byciu bezrobotnym ;) ale nie jest tak zle bo mieszkamy w super mieszkaniu, jest komputer internet plazma i masa filmow na dvd (maja nawet family guya 3 sezony) mam mase vifonow w walizce wiec jakos sie moge troche przebujac
do Agenta wisni - musisz koniecznie wpasc bo komunikacja miejska jest naprawde wypasiona
To tyle na razie pøzdrø
jak juz siwa pisala mieszkamy sobie tu TU
Moje pierwsze wrazenia co do kraju:
- maja smieszne literki na klawiturze typu ÆØ~¤§
- znam 3 wyrazy po dunsku jeden smieszniejszy od drugiego MOR co znaczy mamusia :) TOR co znaczy tatus i truuuk co znaczy otwierac czy jakos tak ;)
- dunczycy to gejusy ktorzy maja tyle zasad ze kazdy stosuje je wedlug wlasnego uznania np. bylismy w urzedzie podatkowym zalatwic sobie nr jakis do placenia podatku. Dzien wczesniej byl w nim otrebsiusiak i bez problemu zalatwil. Nam powiedziano ze trzeba miec kontrakt. Przyszlismy bastepnego dnia i bez problemu dalo rade.
- Dla Piotra W. zakochalbys sie kolego w telekomunikacji miejskiej. Strasznie fajn a strasznie punktualna strasznie droga strasznie wygodna i strasznie rozlegla. Napisalbym jeszcze cos ze strasznie ale nic mi nie przychodzi do glowy
Jak juz Siwa pisala my chlopcy mamy Offa dzisiaj jak i wczoraj. Wczoraj zrobilismy sobie z alkiem tyczka orciem lewarem taranem i kuba mala meska schadzke. Ogladalismy Supersamca i za kazdym razem jak padlo slowo kutas musielismy wypic kolejke. Potem gralismy w monopoly. Kuba przegral bo zapomnial po pijaku ze trzeba posiadlosci kupowac a alek z outsourcingowal gre kasi ale ja tezzniszczylem ;P
Co do pracy to jest gejowo ale trzeba byc optymista bo piwo kosztuje tyle ile woda w sklepie
Tak !
sobota, 5 lipca 2008
jak tu jest
Mieszkamy w akademiku w dzielnicy Albertslund, czyli jakies 13km od centrum. Komunikacja w Kopenhadze jest co prawda bardzo droga, ale dziala swietnie - dojazd do centrum zajmuje nam pociagiem jakies 15 minut. Najlepsze jest to, ze wszyscy mieszkamy w kupie, tzn. co prawda nie w tym samym bloku, ale w akademikowych budynkach polozonych kolo siebie (ktore notabene wygladaja nieco jak Auschwitz), wiec codziennie sie widujemy. Na terenie kampusu jest silownia, biblioteka, klub, sadzawka i nawet rzezba kibla i wanny (jak zrobie jej fotke, to wrzuce:) A zatem naprawde fajnie.
Gosia zas wynajela znajdujace sie tuz kolo kampusu mieszkanie od dwoch Murzynow, ktorzy wyjechali na wakacje do Ghany, zostawiajac swoja chawire wraz z plazma, komputerem, dwiema tonami ciuchow i jakims milionem par butow (na oko). Chyba wiec niezłe sie w tej Afryce hajsy trzepie, musimy sie tam wybrac do roboty w przyszlym roku;)
Poznajemy tu coraz wiecej ludzi. Wczoraj bylysmy na party u kolegow z Afryki, przygotowali nam zajebisty obiad i postawili wode i 2 kraty browarow. To sie nazywa goscinnosc hehe A z okazji urodzin Asi, ktore byly w czwartek, zrobili nam impreze w kampusowym klubie (jeden z nich jest tam barmanem:), wiec naprawde milo.
Co do pracy, to ja jestem supervisorem housekeepingu w Marriocie, co oznacza, ze chodze ze szczotka do kurzu i szmatka i sprawdzam, jak ludzie sprzatneli pokoje. Moge nawet na nich krzyczec, jesli zle;) I dostalam zlota plakietke z napisem "Paulina supervisor":) Wiec fucha jest calkiem niezla, w dodatku daja super zarcie i chodze sobie ciagle na kawke i papierosa:)
Dziewczyny prawie wszystkie znalazly juz prace, niestety, faceci maja gorzej, widac sa tu dyskryminowani, ale mam nadzieje, ze wszystkim sie uda.
Ok, musze spadac sie troche ogarnac, bo niedawno wrocilam z pracy, a dzisiaj znow impreza.
Siwa