niedziela, 27 lipca 2008

Wychodzi chyba na to ze nikomu po za mna nie chce sie pisac, wiec znowu Kuba z tej strony.

Po 1 znalazlem prace :) ciezka bardzo bo rozladunek tirow w magazynie i jeszcze z samymi Polakami ale zawsze cos.

Przynajmniej po miesiacu bede wygladal jak ten pan:
http://www.youtube.com/watch?v=BtwpBHW9iC8
Trzeba tylko jesc bialko i pamietac ze plecy same sie nie zrobia

Po za tym weekend jest calkiem luzny bo sporo osob ma offa, wiec wczoraj bylismy na plazy, wieczorem byla imprezka a teraz sie opierdalamy.

Mam nadzieje ze ktos to czyta poza Piotrkiem W. ktory sie nudzi w wudociagach.

pøzdrø

czwartek, 24 lipca 2008

Apdejt pomeczowy

Wczoraj wydalem ostatnie pieniadze (2oo koron) zeby moc zobaczyc na zywo mecz Brøndby - Juventus, ale jak najbardziej warto bylo ;)

Generalnie o meczu dowiedzielismy sie mocno przypadkowo bo z plakatow wiszacych w naszej dzielnicy, a okazalo sie ze gmina Brøndby lezy tuz na poludnie od naszej gminy Albertslund.

Na stadion jedzie sie 1 przystanek kolejka a potem kawalek trza przejsc, a dokladnie lezy on tutaj:
http://maps.google.dk/maps?f=q&hl=da&geocode=&q=br%C3%B8ndby+stadion+30&sll=55.869147,11.228027&sspn=4.205134,9.580078&ie=UTF8&ll=55.647979,12.414894&spn=0.016515,0.037422&z=15

Klasycznie przed meczem zrobilismy pare tanszych nisz woda browarkow i musze pszysnac ze na meczu bylo zajebiscie :)
-nowoczesny stadion na 25 tysiecy luda, prawie tak fajny jak w Ameryce do bejzbola tylko ze mniej hot dogow
-calkiem niezly doping jak na Europe Zachodnia, zwlaszcza rozwalil mnie motyw podczas rozgrzewki jak kibice wywolywali kazdego gracza po nazwisku i robili takie hej!hej!hej! - wiem ze to nie brzmi tak zajebiscie jak sie o tym pisze ale naprawde bylo spoko
-w sumie niezly mecz zwlaszcza w 1 polowie ( tak w ogole to skonczylo sie 2-1 dla Juve)
-po meczu przez przypadek znalezlismy sie wsrod lowcow autografow pod autokarem gosci, autografu nie mamy ale Buffon i Trezeguet przeszli jakis metr obok nas wiec bajerka jest

Fotki pewnie beda jak komus z nas bedzie sie chcialo je ogarnac

Aha pracy nie ma i pewnie nie bedzie ale luzik juz sie tym nie martwie za bardzo

pøzdrø
Kuba

wtorek, 22 lipca 2008

Taki maly apdejt. Wszystko idzie gladko dla ludu pracy i w sumie pieniazki sa zarabiane w miare przyjemnie. Z ciekawostek: poznalem nowego pracownika mojej restauracji, Kejsa, ktory pochodzi z Nigerii i przez 25 lat mieszkal w Polsce. I uwaga: mial wloska knajpe we Wloclawku :D:D:D Tyle ze nie mial ludzi do pracy i splajtowal. Smiesznie, nie? A jutro jest mecz Brondby - Juventus na stadionie niedaleko nas i idzie Gosia, Sito i Kuba, ja tez bym poszedl, ale pracuje :((( Tyle ze jest dosc lajtowo, czyli malo luda, bo w lipcu zwykle przyjezdzaja amerykanscy turysci, a ze dolar slaby, to wiadomo. No i tyle. Aha no i mamy na najblizsze dni z Bartkiem Sitem i Kuba zajebisty plan, zeby kupic krate browarow chodzic po miescie i stopniowo je wszystkie wypic. Pewnie niektorzy nie skumaja klimatu, ale dla mnie bomba. Aha no i dziewczyny dalej imprezuja z Murzynami, az jeden zaczal sie naprawde przywiazywac, ale ciiii ;-)

No to pozdro.

ALEK

czwartek, 17 lipca 2008

Pare przemyslen od Kuby

-bezrobocie nie jest jednak tak fajne jak zawsze myslalem
-piwo tutaj jest najtanszym i najlepszym napojem, nie zadne tam cole czy woda mineralna (wiem ze to juz pisalem ale nie moge wyjsc z podziwu wobec piwa za zlotowke)
-dunska telewizja ryje psyche bo leca w niej na zmiane 4 te same piosenki i 3 te same reklamy
-podobnie psyche ryje jedzenie przez 2 tygodnie pasztetu podlaskiego na kazdy posilek
-gdyby Michal Piatek przepracowal tutaj 100 godzin w tygodniu na zmywaku to zarobilby w tym czasie 10000 koron czyli 5000 zl czyli 20000 zl miesiecznie
-nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, mam teraz nadmiar wolnego czasu wiec ciagle gram w kosza, wiec jak wroce to bede czarny i wezma mnie do nba

A w ogole wczoraj ogladalismy fight club i wrylo mi sie w pamiec jedno zdanie - "we take jobs we hate to buy shit we don't need". Jebac konsumpcje dzis nie szukam pracy.

pozdro dla wszystkich jesli to w ogole ktos czyta
Kuba

sobota, 12 lipca 2008

foty

Dobra koksy, a zatem to jest link do pierwszej partii fotek z Kopenhagi: http://picasaweb.google.com/pausiw/CopenhagenPart1
Sa na mojej picasie i pewnie kolejne fotki rowniez bede tam wrzucac:)

No a poza tym to mam dzis offa, wiec wyjatkowo nie pojde na kacu do pracy, jak to zazwyczaj czynię;) Jest intensywnie - imprezy i robota, robota i imprezy. Mysle, ze bardzo fajnie sie tu urzadzilismy - milo sobie mieszkamy i prawie wszyscy znalezli juz jakas prace. Tylko Ketrab usycha niestety z tesknoty za Rupakiem;)

Pozdro600 dla wszystkich:*

Siwa

czwartek, 10 lipca 2008

Jupikajej mloda foka!

Mam prace, pracuje u Szarifa takiego fajnego Araba, a glownym kucharzem jest Muhammed. Dzis pracowalem razem z Tarekiem, poznalem tez Hani, Buraka, Serafino i Andrieja z Rosji. Ogolnie mam zarcie za darmo i picie tez, pracuje od 16-24, troche wiekszy zapierdol ale lepszy hajski wiadomo. Restauracja nazywa sie Riz-Raz, ogolnie polecam, w sam raz na randke z wegetarianka. Ale nie zartuje naprawde jest spoko. No i jestem niby przez tydzien na probe tylko, ale nawet za ten tydzien mi zaplaca. Dostalem zajebista dwurzedowa kucharska koszule i granatowy fartuch. Araby calkiem smieszne, dzis jeden na drugiego machal lyzka i mu grozil, wszyscy szybko sie nauczyli mojego imienia a ja mam jeszcze z 10 imion do opanowania bo takie sa pojebane. Podsumowujac: praca moze nie jest lekka, ale w porzadku, no i moge sie wyspac. Pozytyw!

niedziela, 6 lipca 2008

Rupak

Bartosz O;
Rupaczku bardzo za toba tesknie. Jest tu duzo kotw ale zaden nie ma tak miekkiego futerka jak ty. Ze lzami w oczach wspominam momenty jak drapales mnie po grzbietku.
Rupaczku tesknie :*
Tu Kuba szybko z tej strony :)

Jak na razie spelnia sie moj odwieczny sen o byciu bezrobotnym ;) ale nie jest tak zle bo mieszkamy w super mieszkaniu, jest komputer internet plazma i masa filmow na dvd (maja nawet family guya 3 sezony) mam mase vifonow w walizce wiec jakos sie moge troche przebujac

do Agenta wisni - musisz koniecznie wpasc bo komunikacja miejska jest naprawde wypasiona

To tyle na razie pøzdrø
S jak Sito:

jak juz siwa pisala mieszkamy sobie tu TU
Moje pierwsze wrazenia co do kraju:
- maja smieszne literki na klawiturze typu ÆØ~¤§
- znam 3 wyrazy po dunsku jeden smieszniejszy od drugiego MOR co znaczy mamusia :) TOR co znaczy tatus i truuuk co znaczy otwierac czy jakos tak ;)
- dunczycy to gejusy ktorzy maja tyle zasad ze kazdy stosuje je wedlug wlasnego uznania np. bylismy w urzedzie podatkowym zalatwic sobie nr jakis do placenia podatku. Dzien wczesniej byl w nim otrebsiusiak i bez problemu zalatwil. Nam powiedziano ze trzeba miec kontrakt. Przyszlismy bastepnego dnia i bez problemu dalo rade.
- Dla Piotra W. zakochalbys sie kolego w telekomunikacji miejskiej. Strasznie fajn a strasznie punktualna strasznie droga strasznie wygodna i strasznie rozlegla. Napisalbym jeszcze cos ze strasznie ale nic mi nie przychodzi do glowy


Jak juz Siwa pisala my chlopcy mamy Offa dzisiaj jak i wczoraj. Wczoraj zrobilismy sobie z alkiem tyczka orciem lewarem taranem i kuba mala meska schadzke. Ogladalismy Supersamca i za kazdym razem jak padlo slowo kutas musielismy wypic kolejke. Potem gralismy w monopoly. Kuba przegral bo zapomnial po pijaku ze trzeba posiadlosci kupowac a alek z outsourcingowal gre kasi ale ja tezzniszczylem ;P

Co do pracy to jest gejowo ale trzeba byc optymista bo piwo kosztuje tyle ile woda w sklepie

Tak !

sobota, 5 lipca 2008

jak tu jest

Helloł koksy, a więc czas na krotka relacje, jak to u nas na dzielni w Kopenhadze wszystko wyglada.

Mieszkamy w akademiku w dzielnicy Albertslund, czyli jakies 13km od centrum. Komunikacja w Kopenhadze jest co prawda bardzo droga, ale dziala swietnie - dojazd do centrum zajmuje nam pociagiem jakies 15 minut. Najlepsze jest to, ze wszyscy mieszkamy w kupie, tzn. co prawda nie w tym samym bloku, ale w akademikowych budynkach polozonych kolo siebie (ktore notabene wygladaja nieco jak Auschwitz), wiec codziennie sie widujemy. Na terenie kampusu jest silownia, biblioteka, klub, sadzawka i nawet rzezba kibla i wanny (jak zrobie jej fotke, to wrzuce:) A zatem naprawde fajnie.

Gosia zas wynajela znajdujace sie tuz kolo kampusu mieszkanie od dwoch Murzynow, ktorzy wyjechali na wakacje do Ghany, zostawiajac swoja chawire wraz z plazma, komputerem, dwiema tonami ciuchow i jakims milionem par butow (na oko). Chyba wiec niezłe sie w tej Afryce hajsy trzepie, musimy sie tam wybrac do roboty w przyszlym roku;)

Poznajemy tu coraz wiecej ludzi. Wczoraj bylysmy na party u kolegow z Afryki, przygotowali nam zajebisty obiad i postawili wode i 2 kraty browarow. To sie nazywa goscinnosc hehe A z okazji urodzin Asi, ktore byly w czwartek, zrobili nam impreze w kampusowym klubie (jeden z nich jest tam barmanem:), wiec naprawde milo.

Co do pracy, to ja jestem supervisorem housekeepingu w Marriocie, co oznacza, ze chodze ze szczotka do kurzu i szmatka i sprawdzam, jak ludzie sprzatneli pokoje. Moge nawet na nich krzyczec, jesli zle;) I dostalam zlota plakietke z napisem "Paulina supervisor":) Wiec fucha jest calkiem niezla, w dodatku daja super zarcie i chodze sobie ciagle na kawke i papierosa:)

Dziewczyny prawie wszystkie znalazly juz prace, niestety, faceci maja gorzej, widac sa tu dyskryminowani, ale mam nadzieje, ze wszystkim sie uda.

Ok, musze spadac sie troche ogarnac, bo niedawno wrocilam z pracy, a dzisiaj znow impreza.

Siwa

piątek, 4 lipca 2008

:)

A wiec blogowanie w Kupenhadze czas zaczac!:)